Męska logika jest dla mnie wielką niewiadomą. Nie rozumiem i nie zrozumiem pewnie nigdy.
Szef wrócił z pracy w nieco nerwowym nastroju i zadarł ze mną w temacie torebek. Kto mnie zna, ten zna moją słabość do nich, i wielką nienawiść do każdego, kto próbuje zamknąć moje torebki w szafie. Więc pogoniłam szefa do pokoju dzieciowego, żeby się wykazał i posprzątał.
Posprzątał, owszem, suszarkę i poskładał pranie. Na pytanie dlaczego nie pochował sterty poprasowanych ubrań do szaf odpowiedział zdziwiony:
ale one leżą tam od dawna!
Pewnie, że leżą. I pewnie stosując szefową taktykę sprzątaniową, poleżą tam jeszcze długo.