Pamiętam całkiem niedawne czasy, gdy szłam na wywiadówkę ze spokojnym sumieniem. Potwory dopilnowane, wyuczone, błyszczą naklejkami na niedawno zakupionych okładkach nowiuteńkich podręczników. To był wrzesień.
Od tamtego czasu blask naklejek nieco przygasł, podręczniki straciły na świeżości a dziennik u Mikołaja (chlubny pierwszy numer na liście), zapełnił się stosownymi ocenami. Można powiedzieć, że nasz syn jest dwubiegunowy. Głównie piątki i szóstki. Ale obsadzenie jedynkami, głównie prac domowych, jest mocne. Najpewniej czuje się z polskiego (trzy pały) i z zachowania (dwie). Pozostałe przedmioty sprawiedliwie obdzielone jedną sztuką.
Nie, nie zabiłam go, choć miałam ogromną chęć go zamordować. Ma karę. Za polski robi gazetkę klasową, za zachowanie nie ma kieszonkowego w tym miesiącu a pozostałe za pozostałe jedynki - szlaban na komputer. Przez dwa tygodnie. Wiem, jestem wyrodną matką.
I wcale mi nie ulżyło.
A dzisiaj prawie dostałam mandat. Przebiegłam na czerwonym świetle i wpadłam w silne ramiona młodych, przystojnych policjantów. Skończyło się na bardzo przyjemnym pouczeniu.
ps. pozdrowienia specjalne dla czytelnika na rosyjskich tablicach :-)
poniedziałek, 21 listopada 2011
poniedziałek, 14 listopada 2011
sama chciałaś
Starszy syn grzmotnął mnie sloganem między oczy, gdy smażyłam ryby na jutrzejszy obiad.Zacisnęłam jeszcze mocniej zęby, aby te niecenzuralne słowa które cisnęły się na usta, pozostały w głębi mojego wnętrza. Tak będzie lepiej.
Posiadanie dzieci to wyzwanie. Niech się schowa James Bond, Spiderman i Harry Potter. Matka musi być super hero, multi-zadaniowa, w dodatku mieć kilka par rąk, super pamięć i zdolność MacGywera do robienia czegoś z niczego.
Zatem mili Państwo, na jutro wydrukuję Mikołajowi Biblię (koniecznie nie dla dzieci tylko taką "prawdziwą" ), zeszyt do nut, wystrugam kredki, wyczaruję wkład do długopisu dla Hanki, nauczę się wszystkiego o Chopinie, połączę części ciała w wielu językach z obrazkami, zorganizuję poduszkę w rozmiarze 40 x 40 cm dla Króla Macieja, wpłacę zaliczkę na wycieczkę, naszykuję sklerotycznemu potomkowi rzeczy na basen, wpiszę do dzienniczków informację o samodzielnym powrocie ze szkoły, odnajdę flet, kordonek i lniane płótno, a w międzyczasie poprasuję, dorobię surówkę, upiekę ziemniaki, naszykuję pranie i wykonam milion innych czynności, nic nie znaczących we wszechświecie, ale jakże ważnych w życiu Potwornickich.
A w ramach relaksu posklejam gród warowny. Polecam dla wszystkich mających problem z koncentracją. Wielkość elementów do klejenia jest tak mała, że manewrowałam głównie wykałaczką.
Posiadanie dzieci to wyzwanie. Niech się schowa James Bond, Spiderman i Harry Potter. Matka musi być super hero, multi-zadaniowa, w dodatku mieć kilka par rąk, super pamięć i zdolność MacGywera do robienia czegoś z niczego.
Zatem mili Państwo, na jutro wydrukuję Mikołajowi Biblię (koniecznie nie dla dzieci tylko taką "prawdziwą" ), zeszyt do nut, wystrugam kredki, wyczaruję wkład do długopisu dla Hanki, nauczę się wszystkiego o Chopinie, połączę części ciała w wielu językach z obrazkami, zorganizuję poduszkę w rozmiarze 40 x 40 cm dla Króla Macieja, wpłacę zaliczkę na wycieczkę, naszykuję sklerotycznemu potomkowi rzeczy na basen, wpiszę do dzienniczków informację o samodzielnym powrocie ze szkoły, odnajdę flet, kordonek i lniane płótno, a w międzyczasie poprasuję, dorobię surówkę, upiekę ziemniaki, naszykuję pranie i wykonam milion innych czynności, nic nie znaczących we wszechświecie, ale jakże ważnych w życiu Potwornickich.
A w ramach relaksu posklejam gród warowny. Polecam dla wszystkich mających problem z koncentracją. Wielkość elementów do klejenia jest tak mała, że manewrowałam głównie wykałaczką.
czwartek, 3 listopada 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)







