środa, 27 kwietnia 2011

jestem wyjechana

Wyjechałam i na razie nie wracam.Bo robimy różne ciekawe rzeczy.
Chodzimy na wyprawy

Zdobywamy szczyty

Stoimy na czatach
A jak trzeba bronimy swojego terytorium
Zbieramy chrust na zimę, bo ta zapowiada się sroga
Kokosimy się przed telewizorem
Podróżujemy tak
Albo tak

 I musicie uwierzyć na słowo, że pod Maciejem był koń
Zachowujemy tradycje rodzinne budowniczych dróg i mostów kołowych




A panna Hanna przekłuła sobie uszy
No i mamy świetny humor, jak to na urlopie...


A teraz idziemy spać, bo jutro kolejny ciekawy dzień


niedziela, 17 kwietnia 2011

mąż ozdrowiał

Mąż ożył i zaczyna wykazywać standardowe odruchy życiowe. Czyli musztruje nas wszystkich nadrabiając cztery dni przebywania w innym wymiarze. 
Faktycznie nasz ciepłoschronek bardziej przypomina stajnie Augiasza niż miejsce w którym da się mieszkać, ale jakby nie było chory zajmował centralną część naszego lokum, co znacznie utrudniało utrzymywanie porządku.

A z nowych wieści - kupiliśmy telewizor i inny osprzęt okołotelewizyjny. Czyli dvd, tryliardy metrów kabla, pendrive i depilator. Z głowicą golącą.

czwartek, 14 kwietnia 2011

kompleksy

Poczytałam sobie Kocicę i inne blogi, nabawiłam się kompleksów i teraz siedzę w fotelu i liżę rany, że stylu i formy mi brak. To znaczy lizałabym gdybym miała czas, ale pan mąż zachorował. I opieki wymaga. Wstaję więc o piątej i rozpoczynam opiekowanie a to jest wymagająca czynność. Szczególnie gdy między nogami plącze się trójka Potworów maści wszelakiej i do tego kot. A mąż gorączkuje i się poci. Bezpośrednio w moją piękną pościel w serca z Jyska.

I Pracodawca przyzywa mnie na firmy łono, wszak Franczesko, pomimo trudnego roku daliśmy Tobie podwyżkę, więc czuj się zobowiązana. I zapomnij o urlopie, bo robota leży. W moim przypadku w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie zapominaj Franczesko hojności naszej, ciesz się, że akurat starczy Ci na bilet.
I cieszę się, że na miesięczny...

sobota, 9 kwietnia 2011

sobotnio

Okazało się, że czynnik ciepła to jednak również woda. Dzięki Specowi poznałam nie tylko nowe słownictwo, ale również przypomniałam sobie dawne harcerskie czasy. I odkryłam, że nie umiem się już wykąpać w butelce wody. Potrzebuję dwóch.

Jutro w planach kino. I Rio.

wtorek, 5 kwietnia 2011

uprzejmie informuję

Przeczytałam na klatce komunikat SPEC-u o "braku dostarczania czynnika ciepła".
I nic nie rozumiem. Czy nie będę grzały kaloryfery, czy też nie będzie ciepłej wody?

Mikołaj dzisiaj przyniósł uwagę. Podobno "ukuł" koleżankę w oko. 
Hania przyniosła informację, że dzieci "bendom jechali" na wycieczkę.
Boże...

niedziela, 3 kwietnia 2011

słomiana wdowa

Mąż znowu na szkoleniu.
 
A ja zostałam sama z Potworami i problemem logistycznym w zakresie dostarczania i odbierania do/z placówek oświatowych. Tym razem mam auto, jednak dojechanie 20 kilometrów do a potem z pracy w obszarze Warszawy i tak nie pozwoli mi na uczciwe przepracowanie 8 godzin. Kombinuję więc tylko pomysłu mi brak.
Alternatywą jest zwolnienie lekarskie, urlop lub wagary, co nie wpłynie korzystnie na moje nieboszczyki, bo będą się piętrzyć na stole nieobrobione przez nikogo.

Dlaczego nie wyszłam bogato za mąż? Albo nie wygrałam szóstki w lotto? Przecież jestem dobrym człowiekiem, nikomu źle nie życzę (no może poza sąsiadem z dołu), spełniam dobre uczynki i pomagam zagubionym odnaleźć drogę? Pewnie dlatego, że Bóg mi w dzieciach wynagrodził...
Tylko dlaczego poszedł na ilość?