Mąż ożył i zaczyna wykazywać standardowe odruchy życiowe. Czyli musztruje nas wszystkich nadrabiając cztery dni przebywania w innym wymiarze.
Faktycznie nasz ciepłoschronek bardziej przypomina stajnie Augiasza niż miejsce w którym da się mieszkać, ale jakby nie było chory zajmował centralną część naszego lokum, co znacznie utrudniało utrzymywanie porządku.
A z nowych wieści - kupiliśmy telewizor i inny osprzęt okołotelewizyjny. Czyli dvd, tryliardy metrów kabla, pendrive i depilator. Z głowicą golącą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz