środa, 7 grudnia 2011

sukces wychowawczy

Uprzejmie informuję, że moje działania wobec najstarszego Potwora odniosły pożądany skutek. Wojciech wczoraj zawędrował na obowiązkowe spotkanie wywiadowcze do klasy III D.
I można? Można!
Piąteczki i szósteczki cisną się w linijce, okraszone tym razem wyłącznie (małymi) minusami. Uff...
Kamień z serca, ale ostatnie tygodnie do najweselszych nie należały. Ciężka praca, pot i łzy. I zaciśnięte zęby. Najczęściej moje, bo Mikołaj nie wyglądał na zbyt przejętego. Ale sukces jest.

W międzyczasie minęły dziewiąte  urodziny i wizyta małego  Mikołaja. Nie przewidzieliśmy, że Potwory nastawią budzik na trzecią w nocy i do piątej będą imprezować! I pożrą wszystkie słodycze.

No i tyle.

poniedziałek, 21 listopada 2011

i znowu po wywiadówce

Pamiętam całkiem niedawne czasy, gdy szłam na wywiadówkę ze spokojnym sumieniem. Potwory dopilnowane, wyuczone, błyszczą naklejkami na niedawno zakupionych okładkach nowiuteńkich podręczników. To był wrzesień.
Od tamtego czasu blask naklejek nieco przygasł, podręczniki straciły na świeżości a dziennik u Mikołaja (chlubny pierwszy numer na liście), zapełnił się stosownymi ocenami. Można powiedzieć, że nasz syn jest dwubiegunowy. Głównie piątki i szóstki. Ale obsadzenie jedynkami, głównie prac domowych, jest mocne. Najpewniej czuje się z polskiego (trzy pały) i z zachowania (dwie). Pozostałe przedmioty sprawiedliwie obdzielone jedną sztuką.

Nie, nie zabiłam go, choć miałam ogromną chęć go zamordować. Ma karę. Za polski robi gazetkę klasową, za zachowanie nie ma kieszonkowego w tym miesiącu a pozostałe za pozostałe jedynki - szlaban na komputer. Przez dwa tygodnie. Wiem, jestem wyrodną matką.

I wcale mi nie ulżyło.

A dzisiaj prawie dostałam mandat. Przebiegłam na czerwonym świetle i wpadłam w silne ramiona młodych, przystojnych policjantów. Skończyło się na bardzo przyjemnym pouczeniu.

ps. pozdrowienia specjalne dla czytelnika na rosyjskich tablicach :-)

poniedziałek, 14 listopada 2011

sama chciałaś

Starszy syn grzmotnął mnie sloganem między oczy, gdy smażyłam ryby na jutrzejszy obiad.Zacisnęłam jeszcze mocniej zęby, aby te niecenzuralne słowa które cisnęły się na usta, pozostały w głębi mojego wnętrza. Tak będzie lepiej.


Posiadanie dzieci to wyzwanie. Niech się schowa James Bond, Spiderman i Harry Potter. Matka musi być super hero, multi-zadaniowa, w dodatku mieć kilka par rąk, super pamięć i zdolność MacGywera do robienia czegoś z niczego.

Zatem mili Państwo, na jutro wydrukuję Mikołajowi Biblię (koniecznie nie dla dzieci tylko taką "prawdziwą" ), zeszyt do nut, wystrugam kredki, wyczaruję wkład do długopisu dla Hanki, nauczę się wszystkiego o Chopinie, połączę części ciała w wielu językach z obrazkami, zorganizuję poduszkę w rozmiarze 40 x 40 cm dla Króla Macieja, wpłacę zaliczkę na wycieczkę, naszykuję sklerotycznemu potomkowi rzeczy na basen, wpiszę do dzienniczków informację o samodzielnym powrocie ze szkoły, odnajdę flet, kordonek i lniane płótno, a w międzyczasie poprasuję, dorobię surówkę, upiekę ziemniaki, naszykuję pranie i wykonam milion innych czynności, nic nie znaczących we wszechświecie, ale jakże ważnych w życiu Potwornickich.


A w ramach relaksu posklejam gród warowny. Polecam dla wszystkich mających problem z koncentracją. Wielkość elementów do klejenia jest tak mała, że manewrowałam głównie wykałaczką.



niedziela, 30 października 2011

zabawa trwa

Nie wiem jak inne dzieci, ale moje Potwory zdecydowanie mają coś nie tak z wyobraźnią. Nasłuchuję z kuchni propozycji zabaw:
- chodźcie pobawimy się w dom dziecka (Hanuka)
- pobawmy się, że umarłem (Król Maciej)
- a może trupy wychodzą z grobów (efekt scooby doo)

Dlaczego nie maja ochoty pobawić się w "chodźcie posprzątamy nasz pokój" albo w "dzisiaj będziemy posłuszni"?


A kotek ćwierćwałek przypalił sobie ogonek.

piątek, 21 października 2011

czas pędzi

Czas pędzi a my jak zwykle staramy się za nim nadążyć. Niestety październik obfituje w wydarzenia, niekoniecznie miłe, jak na przykład super angina chłopaków. Czterdziestka na termometrze, szczególnie u Macieja, przyprawia mnie o natychmiastowy zawał serca. Tak więc schodziłam przez cały tydzień, bo Mikołaj wziął przykład z młodszego brata i postanowił iść na rekord. Na szczęście obyło się bez drgawek i innych atrakcji, jakie w gorączkowym szale potrafi zaprezentować.
Hania wyemigrowała do przyjaciółki i (tfu tfu odpukać) uchowała się jak na razie. 
Za to bije rekordy kościołowe i chodzi na różaniec trzy razy w tygodniu. Kto przeżył przygotowania do komunii ten zna ten smak.

Wymiana zdań z Królem Maciejem:
Ja: - synku, tak bardzo cię kocham, jak samo nie wiem co
KM: - nooo, i nie dam ci odejść, miałaś mnie nie denerwować!

Ps. Dwa dni byłam matką jednego dziecka, tym razem Hanuki. Ależ to był piękny czas. ..

pocztówka z wakacji


wtorek, 27 września 2011

otwarcie sezonu

Dzisiaj na stole w pokoju znalazłam list. Ręcznie robiona koperta, staranne pismo i adresat: Święty Mikołaj.
To już? Przecież jeszcze lato być musi, słońce i ciepło. W niedzielę zbierałam kasztany w bujnej trawie, chodzę w bluzkach z krótkim rękawem i zgłaszam sprzeciw.

wtorek, 20 września 2011

byle było tak...

O matko, ile czasu upłynęło od ostatniego posta. Niewiarygodne, że ktoś tu na nas jeszcze czeka i zagląda na bloga.

Zatem jesteśmy, wróciliśmy z wakacyjnych wojaży i z impetem wpasowaliśmy się w rytm szkolno - przedszkolny. 

Starszaki poza zmianą klasy awansowały na górne piętro szkolne, choć nie ma co ukrywać, że Hanuka psim swędem, gdyż na dole zabrakło miejsc dla klas pierwszych których jest dziesięć! Król Maciej po wielomiesięcznych staraniach został przeniesiony do głównego budynku przedszkola, do ukochanych pań Hanki, które nie są chyba zachwycone grupą głównie męską, ale ja wierzę, że sobie doskonale poradzą. 

Mikołaj wyrasta na świetnego, odpowiedzialnego faceta, niesamowicie empatycznego. Hania rośnie. Praktycznie zrównała się z Mikołajem. Król Maciej, zwany w rodzinie barbarzyńcą, głownie walczy i próbuje pozyskać coraz to nowsze rodzaje broni. A ja staram się nie zwariować... o czym informować będę na bieżąco.

czwartek, 25 sierpnia 2011

test dorosłości

Jesteśmy nad morzem. Wiem, wiem, znowu. Ale cóż, tradycja taka, coroczna. Ale jest coś, co jeszcze nigdy nie miało miejsca. Nasze starszaki przechodzą test na dorosłość i samodzielność i mieszkają w swoim własnym oddzielnym pokoju! Ależ to jest piękne rozwiązanie. Król Maciej śpi mocno...

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

w autobusie

Jechałam dzisiaj autobusem. Nic dziwnego, zazwyczaj nim jeżdżę, bo stanowi idealne połączenie z linią metra. Ale dzisiaj usłyszałam najbardziej kuriozalną wymianę zdań. 

Mama do synka lat około 2 i  pół : 
- siedź spokojnie bo pani pasażerka cię zabierze. 
Na co pani pasażerka radośnie : 
- pewnie, że cię zabiorę, a jak będziesz jadł lizaki to z zębów wyjdą ci robaki. 
Tu włączył się zabawowy tatuś: 
- muchy ci wylecą i wypadną ci wszystkie zęby.
Mamusia: 
- pani cię zabierze na zawsze i ona ma taką córeczkę trzy latka i ona cię zbije.
Pasażerka (wysiadając):
- no chodź ze mną
Mama puentując:
- idź, pani cię zaraz zje!

I tak siedzę sobie i myślę, że chyba byłam dzisiaj w ukrytej kamerze.

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

dziś są Twoje urodziny

Panna Hanna ur. 01.08.2004 g. 15.56





Król Maciej ur. 01.08.2007 g. 18.05
Wszystkiego najlepszego, żebyście byli tak radośni, szczęśliwi i zdrowi jak dzisiaj.

Mama

poniedziałek, 25 lipca 2011

wymiana korespondencji

napisane:
Moja córeczko kochana, pisze do Ciebie stęskniona mama.
Już doczekać się nie mogę, kiedy Cię ugryzę w nogę.
 
Nudno w tej pracy dzisiaj strasznie
 
A już za tydzień przyjedziesz, tralalala.
 
Mama

otrzymane:

Kochana mamo nie mam pojęcia na kolor rowera

czwartek, 7 lipca 2011

Męska logika

Męska logika jest dla mnie wielką niewiadomą. Nie rozumiem i nie zrozumiem pewnie nigdy.
Szef wrócił z pracy w nieco nerwowym nastroju i zadarł ze mną w temacie torebek. Kto mnie zna, ten zna moją słabość do nich, i wielką nienawiść do każdego, kto próbuje zamknąć moje torebki w szafie. Więc pogoniłam szefa do pokoju dzieciowego, żeby się wykazał i posprzątał.
Posprzątał, owszem, suszarkę i poskładał pranie. Na pytanie dlaczego nie pochował sterty poprasowanych ubrań do szaf odpowiedział zdziwiony:
ale one leżą tam od dawna!

Pewnie, że leżą. I pewnie stosując szefową taktykę sprzątaniową, poleżą tam jeszcze długo.

wtorek, 28 czerwca 2011

nadmorsko

Jesteśmy nad moim ukochanym Bałtykiem, bez którego nie wyobrażam sobie wakacji. Jest cudnie, jest pięknie, jest tak bardzo znajomo. Słońce praży, na niebie nawet najmniejszej chmurki, my się spiekamy na skwarki, dzieci mogłyby nie wychodzić z wody. W tym roku dorosłam do leżaka, chociaż kiepsko się w nim czyta. Więc prawie nie czytam na plaży. Leżę, myślę i staram się zresetować. Czujecie zapach morza? I ten szum fal? I smak świeżo uwędzonej ryby? To ja serdecznie Was pozdrawiam stąd.

Ps. Oczywiście pożarłam już dwa gofry. I oczywiście mamy dodatkowe dzieci - Jasia i Małgosię. Razem piąteczka. Szukamy przyjaciela dla Króla Macieja, bo tylko on bez pary.

sobota, 18 czerwca 2011

przedwakacyjnie

Jestem, jestem. Zamiast wielkiego wybuchu okazało się, że po latach, przy zastosowaniu szantażu finansowego, da się negocjować. Na razie przez posłańców, ale to już dobry znak.

A my w oparach gorączki zbliżamy się do wyjazdu wakacyjnego. I nie jest to żadna reisefieber, ale ta jak najbardziej prawdziwa, która pogania rtęć do kreski z napisem 39. Hanuka dodatkowo dostała w promocji ból brzucha z prawej strony, co niepokojąco sugeruje stan zapalny wyrostka, ale staram się być głucha na to, co podpowiada mi wyobraźnia.

Potrzebuję dobrego neurologa dziecięcego w Warszawie, bo nasza pani doktor odchodzi na zasłużoną emeryturę. Wiem, że ku mojemu zaskoczeniu, kilka osób tu zagląda, więc gdybyście mogli mi kogoś podsunąć to będę się odwdzięczać.

niedziela, 22 maja 2011

i dobrze

Nie było końca świata, o którym trąbiły wszystkie media. Zatem jutro kolejny poniedziałek w pracy a potem...

Potem będzie wielkie buuuum i niespodzianka wyskoczy jak królik z kapelusza. O konsekwencjach napiszę jak będą.

piątek, 20 maja 2011

rocznicowo

Wczoraj stuknęło nam cztery lata. W pełni oficjalne cztery lata z nowym mężem i nowym nazwiskiem.
Z tej okazji planowany był wieczór przy winie i świecach. 
Wpadli sąsiedzi i skończyło się na herbacie i kanapkach z jajkiem i rzodkiewką.
Ale potem się działo...

wtorek, 10 maja 2011

wywiadówka

Kto nie widział ten powinien koniecznie zobaczyć. Ja płaczę ze śmiechu za każdym razem...
Ale tym razem, jak co miesiąc, miałam kabaret w realu. 
Pomijając miliony szczegółów, to jest dobrze. U obojga. 
Ja jestem uboższa o pięć setek. Bo dwie wycieczki, składki klasowe, komitet rodzicielski, świetlica, mleko, itp.

Ale niedługo WAKACJE!!!
Morze już się grzeje na nasz przyjazd.


niedziela, 8 maja 2011

lusterko

Tego złamasa, który urwał mi lusterko - zatłukę.
Kolejne dodam, tym razem z bebechami.
W związku z powyższym W. spędził miłe przedpołudnie na komisariacie, celem złożenia zeznań a ja odkryłam przed dziećmi zakamuflowaną Wyspę dinozaura, bo z tej złości miałam do wyboru albo wyżyć się sprzątaniowo, albo pęc.
Zlew można wylizać.

środa, 27 kwietnia 2011

jestem wyjechana

Wyjechałam i na razie nie wracam.Bo robimy różne ciekawe rzeczy.
Chodzimy na wyprawy

Zdobywamy szczyty

Stoimy na czatach
A jak trzeba bronimy swojego terytorium
Zbieramy chrust na zimę, bo ta zapowiada się sroga
Kokosimy się przed telewizorem
Podróżujemy tak
Albo tak

 I musicie uwierzyć na słowo, że pod Maciejem był koń
Zachowujemy tradycje rodzinne budowniczych dróg i mostów kołowych




A panna Hanna przekłuła sobie uszy
No i mamy świetny humor, jak to na urlopie...


A teraz idziemy spać, bo jutro kolejny ciekawy dzień


niedziela, 17 kwietnia 2011

mąż ozdrowiał

Mąż ożył i zaczyna wykazywać standardowe odruchy życiowe. Czyli musztruje nas wszystkich nadrabiając cztery dni przebywania w innym wymiarze. 
Faktycznie nasz ciepłoschronek bardziej przypomina stajnie Augiasza niż miejsce w którym da się mieszkać, ale jakby nie było chory zajmował centralną część naszego lokum, co znacznie utrudniało utrzymywanie porządku.

A z nowych wieści - kupiliśmy telewizor i inny osprzęt okołotelewizyjny. Czyli dvd, tryliardy metrów kabla, pendrive i depilator. Z głowicą golącą.

czwartek, 14 kwietnia 2011

kompleksy

Poczytałam sobie Kocicę i inne blogi, nabawiłam się kompleksów i teraz siedzę w fotelu i liżę rany, że stylu i formy mi brak. To znaczy lizałabym gdybym miała czas, ale pan mąż zachorował. I opieki wymaga. Wstaję więc o piątej i rozpoczynam opiekowanie a to jest wymagająca czynność. Szczególnie gdy między nogami plącze się trójka Potworów maści wszelakiej i do tego kot. A mąż gorączkuje i się poci. Bezpośrednio w moją piękną pościel w serca z Jyska.

I Pracodawca przyzywa mnie na firmy łono, wszak Franczesko, pomimo trudnego roku daliśmy Tobie podwyżkę, więc czuj się zobowiązana. I zapomnij o urlopie, bo robota leży. W moim przypadku w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie zapominaj Franczesko hojności naszej, ciesz się, że akurat starczy Ci na bilet.
I cieszę się, że na miesięczny...

sobota, 9 kwietnia 2011

sobotnio

Okazało się, że czynnik ciepła to jednak również woda. Dzięki Specowi poznałam nie tylko nowe słownictwo, ale również przypomniałam sobie dawne harcerskie czasy. I odkryłam, że nie umiem się już wykąpać w butelce wody. Potrzebuję dwóch.

Jutro w planach kino. I Rio.

wtorek, 5 kwietnia 2011

uprzejmie informuję

Przeczytałam na klatce komunikat SPEC-u o "braku dostarczania czynnika ciepła".
I nic nie rozumiem. Czy nie będę grzały kaloryfery, czy też nie będzie ciepłej wody?

Mikołaj dzisiaj przyniósł uwagę. Podobno "ukuł" koleżankę w oko. 
Hania przyniosła informację, że dzieci "bendom jechali" na wycieczkę.
Boże...

niedziela, 3 kwietnia 2011

słomiana wdowa

Mąż znowu na szkoleniu.
 
A ja zostałam sama z Potworami i problemem logistycznym w zakresie dostarczania i odbierania do/z placówek oświatowych. Tym razem mam auto, jednak dojechanie 20 kilometrów do a potem z pracy w obszarze Warszawy i tak nie pozwoli mi na uczciwe przepracowanie 8 godzin. Kombinuję więc tylko pomysłu mi brak.
Alternatywą jest zwolnienie lekarskie, urlop lub wagary, co nie wpłynie korzystnie na moje nieboszczyki, bo będą się piętrzyć na stole nieobrobione przez nikogo.

Dlaczego nie wyszłam bogato za mąż? Albo nie wygrałam szóstki w lotto? Przecież jestem dobrym człowiekiem, nikomu źle nie życzę (no może poza sąsiadem z dołu), spełniam dobre uczynki i pomagam zagubionym odnaleźć drogę? Pewnie dlatego, że Bóg mi w dzieciach wynagrodził...
Tylko dlaczego poszedł na ilość?

wtorek, 29 marca 2011

ja chcę do taty!!!

Mam w domu rozszalałą furię. Lat sześć i pół. Powód wściekłości - odmówiłam pójścia po nowe książki do biblioteki. Nie muszę dodawać, że nie przeczytała poprzednich. Taka wyrodna matka, prowadza do biblioteki, pozwala wypożyczać książki a potem każe je CZYTAĆ.

Ktoś podmienił mi dziecko...

Zatem wymienię się chętnie. Najlepiej na dorosłego osobnika, płci męskiej, zamieszkującego na drugiej półkuli.

niedziela, 27 marca 2011

wspomnień czar

I ja tam byłam, miód i wino piłam... Jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu

mądre pytania

- Wiesz mamo, zapytała Hanka podekscytowana nową lektura z biblioteki, że pierwsza kobieta na świecie miała na imię Ewa?
- A pierwszy mężczyzna, jak się nazywał?
- Wojtek!!

Leżę w fotelu i niedomagam, olewana nieprzyzwoicie przez Foksal, która umówiła się ze mną na gg. W przerwach pomiędzy chorowaniem machnęłam okna w całym domu. I lustra. Te od szafy, bo te w łazience muszą jeszcze chwilę poczekać. Firankę uprałam, i pościel też... Od jutra idę na zwolnienie, bo Potwory wciąż chore.Już mam plan - posprzątam szafy i szuflady. Bo jak się położę to się rozłożę.

piątek, 18 marca 2011

z-rzut

Posted by Picasa

oto jest życia mała garść

Taki mam dzisiaj nastrój, sentymentalny trochę. Mam nadzieję, że nie naruszam niczyich praw autorskich.

Udało mi się zamienić pdf na jpg i będę mogła umieścić zrzut mieszkania, ale to dopiero w poniedziałek, bo tym razem źle wysłałam scan.

Dobrze, że ten tydzień już się skończył...

środa, 16 marca 2011

dla tych z wnętrzarską nerwicą natręctw

Proszę zatem, niech się wykazuje kto chce. Jak sensownie rozplanować minimieszkanie dla maksirodziny. Pełna dowolność w temacie. Jedynym elementem nie do ruszenia jest pion zwany czasami kominem pomiędzy obecną kuchnią i łazienką oraz takie upiorne coś (szyb wentylacyjny?) oznaczony jako mały kwadrat w mniejszym pokoju.

A tak swoją drogą to nasze mieszkanie planował chyba pijany architekt. Za karę kazałabym mu tu zamieszkać. Bywa uroczo, szczególnie gdy osoba wchodząca do mieszkania skutecznie blokuje wyjście osobie przebywającej w łazience. Chociaż w sumie w łazience też bywa miło...

No i nie da się wkleić scana. Nie umiem przerobić pdf na jpg.

Update: Uda się tym razem?

piątek, 11 marca 2011

razem

Lubię gdy Potwory działają razem, choć wtedy najczęściej roznoszą mieszkanie, doprowadzając do kolejnego ataku nerwowego naszego sąsiada, którego z tego miejsca chciałabym serdecznie pozdrowić. Lubię, gdy co chwila kłócą się i zawierają sojusze w rozmaitych konfiguracjach, choć wydawałoby się, że są możliwości są tylko trzy. Albo gdy w piątkowy wieczór filmowy zalegają na podłodze

Albo wyżerają krem do ciasta
a najbardziej lubię gdy śpią...

czwartek, 10 marca 2011

panna Hanna

Wiesz mamo, wyznała wielkozębna Hanna powłócząc smętnie nogami w drodze do domu, ja nie patrzę u chłopaków na wiek. Ani na to ile mają lat.
Dla mnie liczy się inteligentność!

poniedziałek, 7 marca 2011

nowy czas

Przestawiłam czas w końcu. On nie był amerykański, był z Polinezji...

Ostatecznie potwierdziłam termin wakacji nad morzem, się będzie działo

niedziela, 6 marca 2011

dzieci dzieciom

Wczoraj byliśmy w odwiedzinach u dziewczynki P., która po długich perturbacjach i wojnach na szczycie okazała się Michaliną. Po tatusiu.
Starszaki poświęciły jej jakieś 30 sekund uwagi. Dzięki Bogu Mikołaj nie zwymiotował na widok nieodpadniętego pępka, a mógł, bo potrafi pojechać w tym temacie.
Hanka nawet zapozowała do zdjęcia z młodą na kolanach.
Za to Król Maciej obejrzał maleńką dokładnie, sprawdził ręce i nogi, pomacał po głowie, obczaił system karmienia piersią sprawdzając czy u niego też coś poleci. Całość skwitował pytaniem - a kto jej wyrwał zęby?
Po czym z godnością oddalił się w kierunku psiego legowiska i tam pozostał przez resztę wieczoru.

niedziela, 13 lutego 2011

hierarchia rodzinna

- wiesz, bo to jest tak, przejętym szeptem tłumaczyła Hanka sprawy ważne młodszemu bratu, że mama rządzi tatą, tata Mikołajem, Mikołaj mną, ja Tobą a ty... Ty możesz rządzić Fridą!

sobota, 12 lutego 2011

poniedziałek, 7 lutego 2011

dziewczynce P.

Witaj na świecie Maleńka!

W tym świecie blogowym żyję zupełnie w innym wymiarze i czasie. Z moich obliczeń wynika, że czas mam tu amerykański :-) Jestem o 9 godzin młodsza...

poniedziałek, 31 stycznia 2011

rodzeństwo

- Hanka, fajnie jest mieć braci? zapytałam naiwnie
- Nie, bo z jednym muszę się kłócić a z drugim same problemy...

niedziela, 30 stycznia 2011

Jestem

Przyszłam na chwilę, na dzień, na rok? Przyszłam się rozejrzeć, dotknąć, powąchać, poczuć.
Jestem gdzieś indziej, w tym samym czasie ale w innym miejscu.

Popatrzę, może zostanę.
Czy poczuję się jak u siebie?
Na pewno jest inaczej.

A może światy równoległe?
Tam słowo - tu obraz?

Mogłoby być ciekawie