wtorek, 28 czerwca 2011

nadmorsko

Jesteśmy nad moim ukochanym Bałtykiem, bez którego nie wyobrażam sobie wakacji. Jest cudnie, jest pięknie, jest tak bardzo znajomo. Słońce praży, na niebie nawet najmniejszej chmurki, my się spiekamy na skwarki, dzieci mogłyby nie wychodzić z wody. W tym roku dorosłam do leżaka, chociaż kiepsko się w nim czyta. Więc prawie nie czytam na plaży. Leżę, myślę i staram się zresetować. Czujecie zapach morza? I ten szum fal? I smak świeżo uwędzonej ryby? To ja serdecznie Was pozdrawiam stąd.

Ps. Oczywiście pożarłam już dwa gofry. I oczywiście mamy dodatkowe dzieci - Jasia i Małgosię. Razem piąteczka. Szukamy przyjaciela dla Króla Macieja, bo tylko on bez pary.

sobota, 18 czerwca 2011

przedwakacyjnie

Jestem, jestem. Zamiast wielkiego wybuchu okazało się, że po latach, przy zastosowaniu szantażu finansowego, da się negocjować. Na razie przez posłańców, ale to już dobry znak.

A my w oparach gorączki zbliżamy się do wyjazdu wakacyjnego. I nie jest to żadna reisefieber, ale ta jak najbardziej prawdziwa, która pogania rtęć do kreski z napisem 39. Hanuka dodatkowo dostała w promocji ból brzucha z prawej strony, co niepokojąco sugeruje stan zapalny wyrostka, ale staram się być głucha na to, co podpowiada mi wyobraźnia.

Potrzebuję dobrego neurologa dziecięcego w Warszawie, bo nasza pani doktor odchodzi na zasłużoną emeryturę. Wiem, że ku mojemu zaskoczeniu, kilka osób tu zagląda, więc gdybyście mogli mi kogoś podsunąć to będę się odwdzięczać.