Wczoraj stuknęło nam cztery lata. W pełni oficjalne cztery lata z nowym mężem i nowym nazwiskiem.
Z tej okazji planowany był wieczór przy winie i świecach.
Wpadli sąsiedzi i skończyło się na herbacie i kanapkach z jajkiem i rzodkiewką.
Ale potem się działo...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz