poniedziałek, 21 listopada 2011

i znowu po wywiadówce

Pamiętam całkiem niedawne czasy, gdy szłam na wywiadówkę ze spokojnym sumieniem. Potwory dopilnowane, wyuczone, błyszczą naklejkami na niedawno zakupionych okładkach nowiuteńkich podręczników. To był wrzesień.
Od tamtego czasu blask naklejek nieco przygasł, podręczniki straciły na świeżości a dziennik u Mikołaja (chlubny pierwszy numer na liście), zapełnił się stosownymi ocenami. Można powiedzieć, że nasz syn jest dwubiegunowy. Głównie piątki i szóstki. Ale obsadzenie jedynkami, głównie prac domowych, jest mocne. Najpewniej czuje się z polskiego (trzy pały) i z zachowania (dwie). Pozostałe przedmioty sprawiedliwie obdzielone jedną sztuką.

Nie, nie zabiłam go, choć miałam ogromną chęć go zamordować. Ma karę. Za polski robi gazetkę klasową, za zachowanie nie ma kieszonkowego w tym miesiącu a pozostałe za pozostałe jedynki - szlaban na komputer. Przez dwa tygodnie. Wiem, jestem wyrodną matką.

I wcale mi nie ulżyło.

A dzisiaj prawie dostałam mandat. Przebiegłam na czerwonym świetle i wpadłam w silne ramiona młodych, przystojnych policjantów. Skończyło się na bardzo przyjemnym pouczeniu.

ps. pozdrowienia specjalne dla czytelnika na rosyjskich tablicach :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz