Czas pędzi a my jak zwykle staramy się za nim nadążyć. Niestety październik obfituje w wydarzenia, niekoniecznie miłe, jak na przykład super angina chłopaków. Czterdziestka na termometrze, szczególnie u Macieja, przyprawia mnie o natychmiastowy zawał serca. Tak więc schodziłam przez cały tydzień, bo Mikołaj wziął przykład z młodszego brata i postanowił iść na rekord. Na szczęście obyło się bez drgawek i innych atrakcji, jakie w gorączkowym szale potrafi zaprezentować.
Hania wyemigrowała do przyjaciółki i (tfu tfu odpukać) uchowała się jak na razie.
Za to bije rekordy kościołowe i chodzi na różaniec trzy razy w tygodniu. Kto przeżył przygotowania do komunii ten zna ten smak.
Wymiana zdań z Królem Maciejem:
Ja: - synku, tak bardzo cię kocham, jak samo nie wiem co
KM: - nooo, i nie dam ci odejść, miałaś mnie nie denerwować!
Ps. Dwa dni byłam matką jednego dziecka, tym razem Hanuki. Ależ to był piękny czas. ..
pocztówka z wakacji
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz