Dzisiaj na stole w pokoju znalazłam list. Ręcznie robiona koperta, staranne pismo i adresat: Święty Mikołaj.
To już? Przecież jeszcze lato być musi, słońce i ciepło. W niedzielę zbierałam kasztany w bujnej trawie, chodzę w bluzkach z krótkim rękawem i zgłaszam sprzeciw.
mam pełno kasztanów na telewizorze, a ty co z nimi robisz?
OdpowiedzUsuńP.S. właśnie przeczytałam twojego komcia u Chustki. nie wiedziałam, że twój synek był chory. ale to super, że już jest zdrowiutki jak rydz!
Foksal, ja mam kasztany dosłownie wszędzie. W łóżku, w torebkach, w kieszeniach, w szafach i szufladach. A bardzo często po prostu trzymam je w dłoni. A czy masz ochotę czasem je polizać? Jak cukierka, przecież tak pięknie lśnią. Czasami nie potrafię się oprzeć...
OdpowiedzUsuń