czwartek, 14 kwietnia 2011

kompleksy

Poczytałam sobie Kocicę i inne blogi, nabawiłam się kompleksów i teraz siedzę w fotelu i liżę rany, że stylu i formy mi brak. To znaczy lizałabym gdybym miała czas, ale pan mąż zachorował. I opieki wymaga. Wstaję więc o piątej i rozpoczynam opiekowanie a to jest wymagająca czynność. Szczególnie gdy między nogami plącze się trójka Potworów maści wszelakiej i do tego kot. A mąż gorączkuje i się poci. Bezpośrednio w moją piękną pościel w serca z Jyska.

I Pracodawca przyzywa mnie na firmy łono, wszak Franczesko, pomimo trudnego roku daliśmy Tobie podwyżkę, więc czuj się zobowiązana. I zapomnij o urlopie, bo robota leży. W moim przypadku w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie zapominaj Franczesko hojności naszej, ciesz się, że akurat starczy Ci na bilet.
I cieszę się, że na miesięczny...

1 komentarz:

  1. precz z kompleksami!
    jakby blogowanie było z jakąś prowizją czy na zlecenie, to tak, ale blogowanie za friko?!
    zupełnie nie wymaga stylu ani czegokolwiek :)

    OdpowiedzUsuń