Mam w domu rozszalałą furię. Lat sześć i pół. Powód wściekłości - odmówiłam pójścia po nowe książki do biblioteki. Nie muszę dodawać, że nie przeczytała poprzednich. Taka wyrodna matka, prowadza do biblioteki, pozwala wypożyczać książki a potem każe je CZYTAĆ.
Ktoś podmienił mi dziecko...
Zatem wymienię się chętnie. Najlepiej na dorosłego osobnika, płci męskiej, zamieszkującego na drugiej półkuli.
no wiec na studiach bibliotekoznawczych się dowiedziałam, że dziecko ma prawo do nie czytania książek (wypożyczonych (o lekturach nie mowimy, oczywiście, ale to juz problem szkoły).
OdpowiedzUsuńto a propos maniery pań bibliotekarek, które wypytuja dzieci, czy przeczytały książkę i co w niej było.
więc wiesz :)
A ja już myślałam, że masz kogoś na wymianę ;-)
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że moje Potwory mają wyłącznie same prawa. Do nieczytania, olewania i miliona innych upierdliwych rzeczy. Dzięki Bogu jutro wracam do pracy bo pozabijałabym ich.
hahahaha, maja też prawo do bycia grzecznymi i posłusznymi :)
OdpowiedzUsuńto jest ten przywilej z którego nie korzystają prawie wcale :-)
OdpowiedzUsuń